Grrr...już się cieszyłem że nic nie muszę się uczyć bo jutro wolne, a tu zonk... Kumpel mi napisał że mamy egzamin podsumowywujacy szkolenie podstawowe dla Ochotniczych Straży Pożarnych. Najlepsze w tym wszystkim jest to że prawie wcale nie byłem na wykładach... Więc szybko pare telefonów z jakiego zakresu to bedzie i szukam materiałów, potem szybko wkuwanie no i jakoś to bedzie... Trzymajcie kciuki, jak się uda to wreszcie bede mógł wyjeżdżać na akcje :D
Rozmiłowałem się ostatnimi czasy w gatunkach muzycznych które do tej pory co prawda znałem ale jakoś nigdy specjalnie się nimi nie interesowałem. Mianowicie w Indie, Artrocku i szeroko pojętej alternatywie. Jest w tej muzyce coś pięknego, coś nastrajającego mnie na myśli o życiu, o tym czy to co robie ma sens, czy moje życie jest wartosciowe. Muzyka która odpręża, pozwala odpocząć i zrelaksować się. I tego właśnie mi ostatnio było trzeba, Szczególnie polecam ostatnie płyty Anathemy i Kyte. To by było na tyle. Aha...zacząłem A6W, mam nadzieje że mi się uda to zakończyć zgodnie z planem, trzymajcie kciuki :)
No i skończyło się leniuchowanie u mojej ślicznej i kochanej Lusi. Spędziłęm u niej kilka dni i śmiało mogę powiedziec że ten wyjazd był najpiekniejszymi chwilami w moim życiu. Dam kilka przykładów. Żeby było jakoś po kolei to zacznę od początku.
Zajechałem na stację, wysiadam a jej nie ma, no a miała na mnie czekać, rozglądam się chwilę no i ją zobaczyłem, siedziala zamyślona po przeciwnej stronie torów na drugim peronie. Na początku mnie nie dostrzegła, ale po chwili gdy pociąg odjechał popatrzała w moją stronę, nasze spojrzenia się spotkały i ruszyliśmy szybkimi krokami w stronę schodów prowadzących do podziemnego przejścia pod torami. Spotkaliśmy się na połowie, ja rzuciłęm na ziemię swoją torbę i wtuliliśmy się mocno w siebie, potem pocałowaliśmy się i spojrzeliśmy głęboko w oczy, wręczyłęm jej skromny bukiet róż i ruszyliśmy do jej domu.
Któregoś dnia wybraliśmy się nad pobliskie jezioro. Krajobraz był przepiękny, a ona wyglądała tak cudownie że nie sposób tego opisać. Wziąłem ją na kolana tak że siedziała twarzą do mnie, spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i zacząłem jej śpiewać "zabiorę cię". Było jak w jakimś filmie, ta sytuacja na długo zostanie w mojej pamięci.
Przedostatniego dnia wybraliśmy się na starą wieżę ciśnień, dzień był pochmurny, ale to nawet nam odpowiadało bo dotychczas były nieznośne upały. Wieża była dość daleko ale droga szybko nam zleciała. Gdy dotarliśmy na miejsce dłuższy czas siedzieliśmy przytuleni i rozmawialiśmy. Wtedy zaczął padać deszcz. Siedzieliśmy jeszcze chwilę i postanowiliśmy że deszcz nam jakoś specjalnie nie przeszkadza więc pójdziemy do domu mimo niego. już po kilku minutach drogi byliśmy kompletnie przemoczeni. Szliśmy przez miasto wtuleni w siebie, z mokrymi włosami i ubraniami. Kolejna sytuacja jak z filmu.
Takich chwil było dużo, ale te najbardziej utkwiły mi w pamięci i dlatego się z wami nimi dzielę
Na konec napiszę jeszcze że przed oczami mam ciągle jeszcze jedną sytuację, trochę mniej dla mnie przyjemną, a mianowicie moment odjazdu. Doskonale pamiętam obraz ten pięknej młodej dziewczyny, stojącej na peronie i machającej do mnie, świadomośc że długo jej nie zobaczę mnie dobijała, i rozrywała mnie od środka. Ale cóż, w końcu niedługo znowu się spotkamy, i wierze że będzie równie cudownie.
Nie żebym się chwalił, :P ale jest zajebiście. Po pierwsze we wtorek jade do NIEJ :) po drugie aż na 3 dni :)) po trzecie praktycznie dwa tygodnie wolnego od szkoły z tego wzgledu że matury są. Po czwarte w połowie maja wyruszam na miesięczne praktyki wiec wracam dwa tygodnie przez zakończeniem roku :D Tak więc wszystko jest ok, no może kasy trochę brak, ale jakoś malo mnie to obchodzi teraz, ważne że za dwa dni ją zobaczę ^^
To dopiero 4 dzień, a ja już nie mogę, łapie się na tym że sięgam po telefon i już chce dzwonić, ale uświadamiam sobie że obiecałem tego nie zrobić. Bardzo tęsknie, wszystko mi się z nią kojarzy. Jeszcze dwa dni, bedzie ciężko, ale nie mam wyjścia, wytrwam.
Mój skarb poprosił mnie dzisiaj o przerwę, powiedziałą mi że potzrebuje odpoczać od świata, chociaż nie umiem wytrzymać nawet jednego dnia bez rozmowy znią zgodziłem się. Mam nadzieje że jej to pomoze zebrać sily do życia, i że znowu bedzie szczęśliwa. Nie wiem jak to przetrwam, ale jestem na to gotowy, dla niej. Zeszła z gg kilka minut temu, a ja już tesknie:( jeszcze 6 długich dni...
Nareszcie jest jakaś poprawa, po tych kilku dniach pełnych przekonywania jej, że bedzie dobrze, że życie ma sens i że w końcu bedzie szczęśliwa wszystko wróciło do normy. To był ciężki czas, ale pokazało mi to jak bardzo ją kocham, jak bardzo potrzebuje jej do życia. Jednak z doświadczenia wiem, że chociaż teraz jest dobrze, to jednak te myśli mogą znowu do niej powrócić, przebić się na wierzch i dać o sobie znać. Boje się tego, ale jeśli się tak stanie, znowu będe walczył, i wygram. Miłość znowu zwycięży. Bajka ;) Pozdrawiam
Wczoraj prawie cały dzień nie było mnie na gg, gdy wszedłem na nie wieczorem, moja dziewczyna była niedostępna, a na opisie miała niepokojące słowa, jednoznacznie wskazujace na to że ma już dosyć, i chce zakończyć swoje życie.... Przestraszyłem się tym bardziej że dwa dni temu też chciała sobie coś zrobić, ale po rozmowie ze mną i ze swoim przyjacielem, znowu było dobrze. Przestraszyłem się, szybko wszedłem na jej bloga, wpis jaki zobaczyłem przestraszył mnie jeszcze bardziej. Natychmiast chwyciłem za telefon i wybrałem jej niumer, jednak była nieosiągalna, mimo że wiedziałem że to nic nie da wybierałem uparcie jej numer, ciągle słysząc w słuchawce że jest nieosiągalna i że mam spróbować później...Emocje jakie mną wtedy targały były tak straszne że nikomu nie życze takiego stanu, totalna bezradność i strach. W oczach miałem łzy, nie wiedziałem co mam robić. Porozmawiałem o tym z kilkoma osobami na gg które zawsze mnie wspierały, i trochę mnie to podniosło na duchu. Dowiedziałem się też od jej przyjaciela że wczoraj postanowił zakończyć ich znajomość, sytuacja stała się trochę bardziej jasna i jeszcze bardziej przerażająca. Znowu sięgnąłem po telefon, serce waliło mi jak młotem, i przyśpieszyło jeszcze bardziej gdy w słuchawce usłyszałem sygnał, czekałem aż odbierze, jednak zamiast tego usłyszałem sygnał zakończenia połączenia...spróbowałem ponownie, odebrała jej mama, powiedziała że się pokłóciły i że zaraz ją zawoła, jednak ona nie chciała podejść do telefonu...Któraś z nich rozłączyła rozmowę, a ja usiadłem na łóżku i zacząłem płakać...już dawno nie czułem się taki bezradny. Położyłm się spać z nadzieją że jutro bedzie lepiej, i długo leżałem nie mogąc zasnąć, a z oczu sączyły mi się słone łzy...Dzisiaj nawet nie mam odwagi wziaść telefonu do ręki, boje się rozmowy z nią, boje się że ona juz nie chce ze mną być, że bedzie chciala zakończyć nasz związek, ciągle ufam że tak niebedzie i że wczorajsza sytuacja była spowodowana za dużą liczbą emocji, i że dzisiaj tego żałuje. Jest chyba jedyną osobą którą tak naprawdę kocham, zanim ją poznałem moje zycie składało się głównie z cierpienia, przez ten krótki okres czasu byłem szczęśliwy, i niewyobrażam sobie że ten stan mógłby przeminąć, ja nie chce znowu cierpieć....:( Kochanie nie zostawiaj mnie, tak bardzo Cię o to proszę.